Kosmetyki mineralne i zapachowe


From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "locke" <peter.wiggin interia.pl> napisał w wiadomości
news:ffvtgr$aag$1 news.interia.pl...
>
> Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
> news:ffslkb$auh$1 nemesis.news.tpi.pl...
>> > I czemu Twoim zdaniem może to ochroniarz, ale nauczyciel nie?
>> >
>> Nauczycielowi nie wolno naruszyć nietykalności fizycznej ucznia,
>> konserwatorowi powierzchni płaskich - tak.
>
> Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
Otóż znam następujący przypadek: uczeń podczas przerwy wyłamywał w toalecie
wylewkę od kranu - ot tak sobie zmierzył się z wytrzymałością mosiądzu.
Zauważył to nauczyciel i poprosił ucznia, aby udał się z nim do dyrektora na
stosowną rozmowę na temat szanowania wspólnego mienia itp. Uczeń
kategorycznie odmówił więc nauczyciel nieopatrznie chciał mu pomóc i lekko
ująwszy ucznia pod rękę - zaczął prowadzić do dyrektora. Uczeń wszczął
krzyk, jakby mu się działa wielka krzywda. Dla oglądających to wydarzenie
wyglądało to tak, jakby rzeczywiście nauczyciel zrobił coś złego. Rodzice
ucznia poskarżyli się w kuratorium - w rezultacie zrobiła się wielka afera
(a więc sytuacja podobna, jak ponad rok temu w jednym z gimnazjów).
Znam też podobne wydarzenie w szkole, gdy w podobnej systuacji zareagował
woźny - zrobił to jednak chyba intelignetniej, bo uczeń nie podniósł
wrzasku: woźny delikatnie acz stanowczo przytrzymał za rękę i nie czyniąc
żadnego bólu - zaprowadził skutecznie wandala do dyrektora. Rodzice coś tam
zdaje się protestowali, ale woźny wyłożył im to po swojemu. O dziwo -
poskutkowało.
Nawiasem mówiąc - wygląda na to, że obecnie jakikolwiek dotknięcie ucznia
może być interpretowane jako jeśli nie naruszenie nietykalności osobistej to
molestowanie - więc na przerwach każdy nauczyciel woli omijać uczniów
szerokim łukiem. Ja sam kiedyś miałem zdarzenie, które sie mogło źle
skończyć: jakiś uczeń na korytarzu w pośpiechu zagapił się i ze sporym
rozpędem wpadł na mnie. Ponieważ jestem słusznej wagi - zderzenie jego ze
mną przypominało zderzenie ze sporym filarem - padł jak rażony piorunem,
miałem obawy, czy aby sobie czegoś nie zrobił.
AC



From: "barbara Kubera" <_kub poczta.onet.pl>
Subject: Re: kurs_leszno
za wolno wszystko pojmuję



From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: zwrot zasiłku na zagospodarowanie
Problem polega na tym, że kwota tego funduszu nigdy nie jest preliminowana.
Innymi słowy - dyrektor szkoły gdzieś musi uszczknąć pieniędzy, aby dać
komuś ten zasiłek.
Kolejna sprawa - zapis o zasiłku na zogospodarownie tak naprawdę to
zamirzchły przeżytek z lat PRL, gdy brakowało nauczycieli w niektórych
szkołach (zwłaszcza wiejskich) i trzeba było ich jakość zachęcić (zapis ten
dotyczył także kadry z wyższym wykształcenieniem w firmach).
Wówczas zasiłek miał wiązać pracownika z wyższym wykształceniem z firmą
(obowiązek przepracowania w firmie określonej ilości lat - teraz jest to
wręcz luksus, bo stażyście umowa kończy się 31 sierpnia). Teraz sytuacja
jest zupełnie odmienna. Dyrektor ma określony czas na przyzananie takiego
zasiłku. Dlaczego? Aby dać mu czas na stwierdzenie, czy dany nauczyciel
będzie dla niego pożyteczny. W obecnej sytuacji, gdy przepisy są tak
sformułowane, że nie opłaca się dyrektorowi zatrudniać nauczycieli z
wysokimi kwalifikacjami (najlepsi są stażyści) - taki zasiłek dyrektor
przyzna dopiero wtedy, gdy będzie miał pewność, że te nauczyciel będzie u
niego dalej pracował (umowa na czas nieokreślony).
AC



From: Szerr <nie podam.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?Dy=BFury?= - ale nieco inaczej
Dnia Thu, 1 Nov 2007 12:30:32 +0100, locke napisał(a)
w:<news:fgcco1$jhd$1 news.interia.pl>:

>> 1965.04.08 wyrok SN, I CR 25/65, LEX nr 5771:
>> Obowiązek rozciągnięcia pieczy nad uczniami nie może być pojmowany tak
>> szeroko, by każdej grupie uczniów, przez cały czas ich pobytu w szkole,
>> musiał towarzyszyć opiekujący się nią nauczyciel.
> Ale należy to rozumieć w ten sposób, że nie trzeba wysyłać nauczyciela z uczniem
> do toalety. Natomiast uczeń siedzący kilka godzin poza klasą powinien jednak
> mieć opiekę.

Moim zdaniem ma. Dostał zadanie do wykonania. Praca metoda zadaniową jest
przecież zgodna z zasadami pedagogiki.

--
Quid leges sine moribus?


From: JMM <j_m_mayer poczta.onet.pl>
Subject: Re: c.d. do slamazarnika
Dnia Wed, 24 Oct 2007 13:48:30 -0700, Ewka <spwirkowice o2.pl> w
wiadomości <1193258910.890739.112900 i13g2000prf.googlegroups.com>
napisał(a):

>nie dam się sprowokować do "ulżenia" sobie...to nie ma sensu. Podaj
>wreszcie konkretne przykłady dokumentacji TI i TK. Pozdrawiam

Przestań wreszcie tworzyć nowe wątki... PW

--
JMM


Serwery wirtualne dla wszystkich


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
W odpowiedzi na pismo z czwartek, 25 października 2007 21:17
(autor Adam
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffqqe1$5rf$1 nemesis.news.tpi.pl>):

> Moim zdaniem liczyć musi umieć każdy - tak samo jak każdy musi poprawnie
> pisać i wysławiać się w języku polskim.

Nieprawda... Ameryka już dawno odkryła, że specjalizacja rządzi światem. Mam
kolegę, świetnego elektronika. Zarabia kupę kasiury, ma swój biurowiec. W
życiu nie przeczytał żadnej lektury (no może w podstawówce) a do matury z
polskiego podchodził kilka razy. Matura go tylko blokowała.

Co innego liczyć w sklepie, co innego wysławiać się zrozumiale, a co innego
zdawać maturę z chory bredzeń Nałkowskiej czy innych dewiantów serwowanych
przez Ministerstwo czy obliczać wielokrotnie złożone prawdopodobieństwo
sraczkowate.

Uczniowie w szkole uczą się koszmarnie nieżyciowych treści, a te życiowe
albo są całkowicie pomijane albo jako przedmioty rozrywkowe traktowane.

Poza tym, niech se ta matematyka czy jp. będą w szkole, ale obowiązkowo na
maturze to jest przegięcie. O wiele przydatniejsza byłaby choćby
przedsiębiorczość czy geografia.

Uczeń wie co chciał powiedzieć naćpany Mickiewicz czy chora psychicznie
Nałkowska, a nie wie jak policzy podatek VAT. Albo potrafi policzyć
prawdopodobieństwo tego, że pierdnięcie motyla w Bangladeszu spowoduje
wybuch wulkanu na Jamajce, a nie potrafi powiedzieć gdzie leży Jeziorak.

> Podział na humanistów i ścisłowców
> jest wymyślony przez leni. Analiza lektur szkolnych oraz poznawanie
> różnych tajników matematyki i fizyki ni emoże być rozpatrywane w szkole
> średniej w kategoriach: przyda mi się ta umiejętność czy nie. One służą
> ćwiczeniom umysłu.


I niech se ćwiczą, ale
A) po co na maturze?
B) po co tak nieżyciowo jak obecnie?

> Tak jak po co komu umiejętność biegania w szatfecie 4 x
> 100 m na lekcji wf - te biegi służą ogólnemu rozwojowi fiżycznemu.

I też nie ma matury z WFu, zaś samo zaliczenie przedmiotu nie wymaga
dobiegnięcia do mety

> Ktoś,
> kto analizował "Nad Niemnem" czy wiersze Norwida gdy będzie miał 30 lat
> bez trudu zrozumie instrukcję do pralki lub bez trudu dokona analizy
> raportu od szefa.

Nie widzę związku. Ja rozumiem instrukcję do pralki, a Nad Niemnem nie
czytałem, a o Norwidzie wiem tylko tyle, że Budka Suflera śpiewała Noc nad
Norwidem.

> Historia też się przydaje - choćby po to, aby zrozumieć
> skąd przybyliśmy i dokąd zmierzamy.

No ale historia nie jest na maturze... I w sumie w ponadgimnazjumach też jej
być nie powinno w profilach niehumanistycznych.


--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: "Jaksa" <jaksa.n polska.pl>
Subject: Re: To co idziemy głosować na PIS ?

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffs630$1j$1 nemesis.news.tpi.pl...
>> Nieprawda... Ameryka już dawno odkryła, że specjalizacja rządzi światem.
>> Mam
>> kolegę, świetnego elektronika. Zarabia kupę kasiury, ma swój biurowiec. W
>> życiu nie przeczytał żadnej lektury (no może w podstawówce) a do matury z
>> polskiego podchodził kilka razy. Matura go tylko blokowała.
> Zgoda - bogaty prostak to nic nadzwyczajnego. W USA takich jest na pęczki,
> ale oni raczej niczego oprócz podatków do ogólnego rozwoju nie wnoszą. To
> nie tacy ludzi tworzą postęp techniczny i naukowy.

hehehehehehehehe
jakie to śmieszne są opinie kogoś kto nigdy nie był za granicą

[ a dalej ciach ]

Jaksa



From: "Jaksa" <jaksa.n polska.pl>
Subject: Re: Polonista bez uprawnień - co robić
Jeszcze raz.

Zadaj konkretnie pytanie.

Czego chcesz od oświaty?
I jakie masz uprawnienia?

Jaksa




Użytkownik "Mariusz Balik" <Mariusz.Balik poczta.fm> napisał w wiadomości
news:ffas4m$rir$1 news.interia.pl...
> Jaksa pisze:
>
>> Zadaj własciwe pytanie
>>
>> Jaksa
> Myślałem o jakiejkolwiek podyplomówce z praktykami w szkole... tylko teraz
> chyba na to za późno...
> pozdrawiam



From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
W odpowiedzi na pismo z piątek, 26 października 2007 09:42
(autor Adam
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <ffs630$1j$1 nemesis.news.tpi.pl>):

>> Nieprawda... Ameryka już dawno odkryła, że specjalizacja rządzi światem.
>> Mam
>> kolegę, świetnego elektronika. Zarabia kupę kasiury, ma swój biurowiec. W
>> życiu nie przeczytał żadnej lektury (no może w podstawówce) a do matury z
>> polskiego podchodził kilka razy. Matura go tylko blokowała.
> Zgoda - bogaty prostak to nic nadzwyczajnego. W USA takich jest na pęczki,
> ale oni raczej niczego oprócz podatków do ogólnego rozwoju nie wnoszą. To
> nie tacy ludzi tworzą postęp techniczny i naukowy.

Bez ich pieniędzy to wiesz... :D

Poza tym, taki prostak jak Gates nie skończył szkół, a w sumie sporo jednak
wniósł. Sporo złego, to fakt, ale w początkowej fazie jednak znaleźć się
umiał i ostatecznie źle na tym nie wyszedł.

Nie wszyscy muszą być naukowcami.

>> Poza tym, niech se ta matematyka czy jp. będą w szkole, ale obowiązkowo
>> na maturze to jest przegięcie. O wiele przydatniejsza byłaby choćby
>> przedsiębiorczość czy geografia.
> Przedsiębiorczość w szkole to nieporozumienie. Przedsiębiorczości jest się
> raczej trudno nauczyć w szkolnej ławie.

Nie żartuj! Ja tego nie miałem i jak założyłem DG to musiałem sporo sam nad
tym siedzieć.

Obecna forma przesiębiorczości nie ma sensu, to fakt, bo się kuje na pamięć
debilne współczynniki i robi dziwne rzeczy, ale jak uczeń nie potrafi Vaty
zrozumieć? Toż to przecież podstawa, nawet bez DG. Czy PIT... Chodzą do
pracy potem, a nie mają pojęcia o tym, jak wyglada ich płaca i jak to
wykorzystać.

Tu masz np. upartego gościa, co od tygodnia domaga się zwrotu i niejak nie
umie zrozumieć o co chodzi z podatkami oraz nie chce powiedzieć od kogo
zwrot:

Message-ID: <ffsbkl$dra$1 nemesis.news.tpi.pl>

FAQiem są też pytania o zwrot towaru w sklepie... I też nijak ludziom nie da
się wyjaśnić, że kupiłeś sprawne, to zwrotu nie ma (w uproszczeniu).


>> Uczeń wie co chciał powiedzieć naćpany Mickiewicz czy chora psychicznie
>> Nałkowska, a nie wie jak policzy podatek VAT. Albo potrafi policzyć
>> prawdopodobieństwo tego, że pierdnięcie motyla w Bangladeszu spowoduje
>> wybuch wulkanu na Jamajce, a nie potrafi powiedzieć gdzie leży Jeziorak.
> Sposób liczenia podatku VAT zawsze się może z dnia na dzień zmienić - więc
> uczenie o tym w szkole mija się z celem.

No nie rób se jaj, w całej EU jest tak samo. Przecie nikt nie każe kuć na
pamięć jakie stawki na jakie PKWiU obowiązują, ale mechanizmy są stałe.

> Uczeń musi być nauczony
> wyszukiwać odpowiednią informację, umieć ją przetworzyć oraz zrozumieć i
> zastosowań.

No i jak ją ma wyszukać, jak nie wie jak funkcjonuje VAT czy PIT? Właśnie
tego się ma nauczyć. A wyszukać to se może PKWiU ze stawkami VAT czy też
progi do danego PIT.

> A te uniwersalne cechy można bardzo różnie kształtować.
> Nawiasem mówiąc - wiedza o lokalizacji Jezioraka w opinii innych też może
> należeć do kategorii zbędnych informacji.

No oczywiście, można się poruszać po kraju na ślepo albo siedzieć w swojej
norze i nigdzie się nie ruszać. Tyle, że wtedy prawdopodobieństwo
pierdnięcia motyla też przydatne jest dość słabo.

>> A) po co na maturze?
>> B) po co tak nieżyciowo jak obecnie?
> Matura ma sprawdzić, czy absolwent szkoły średniej jest w stanie podołać
> obowiązkom na wyższych studiach, zrozumieć przekazywane tam treści itp.

No i? Na Polsl mi analiza Dziadów potrzebna nie była do zrozumienia treści.

> Być maturę jako taką należałoby całkowicie znieść i wprowadzić tylko
> precyzyjny system egzaminów wstęnych na wyższe uczelnie - każda
> określałaby samodzielnie te cechy umysłu, które uzna za stosowne.

No i tak naprawdę w zasadzie niby ma być. Tylko że te egzaminy przerzucono
na szkoły... co powoduje bałagan :( i to, że uczelnie i tak defakto maturę
w dupie mają, bo wiedzą, że ona nijak nie przystaje do realiów.

>> Nie widzę związku. Ja rozumiem instrukcję do pralki, a Nad Niemnem nie
>> czytałem, a o Norwidzie wiem tylko tyle, że Budka Suflera śpiewała Noc
>> nad Norwidem.
> A nie znasz "Bema pamięci żałbny rapsod w wykonaniu C. Niemena?

Nie. Niemena nie trawię... Siłą rzeczy znam Dziwnego Świata, bo tym wszędzie
katują i Papugi.

>>> Historia też się przydaje - choćby po to, aby zrozumieć
>>> skąd przybyliśmy i dokąd zmierzamy.
>> No ale historia nie jest na maturze... I w sumie w ponadgimnazjumach też
>> jej
>> być nie powinno w profilach niehumanistycznych.
> A szkoda - powinna być.

No tak, powinno być wszystko... Najlepiej wszystko nieprzydatne.

> Choćby po to, aby na początku XXI wieku nie
> pojawiały się wypowiedzi, że Polska sanacyjna była Polską faszystowską, a
> ZSRR we wrześniu 1939 roku ogarnął swymi opiekuńczymi skrzydłami ludność
> ukraińską na polskich kresach wschodnich.

To widzisz jest wszystko kwestia interpretacji. Dla jednych coś jest
faszystą, dla innych prawicą, dla innych lewicą...

--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


From: RomanO <romik197_mniej_o_jeden klub.chip.pl>
Subject: Re: Technik Archiwista ->tu
Ilona napisał(a):
> Witam
> Szukam planu wynikowego do 2-letniego Technikum Archiwista, przedmiot
> Informacja naukowa i informatyka.
>
> Albo jakiekolwiek materiały związne z informacją naukową.
> Z góry dziękuję za pomoc :)
<..>
http://www.men.gov.pl/content/view/10146/47/


WIFI w Warszawie


From: Szerr <nie podam.pl>
Subject: Re: Polonista bez =?iso-8859-2?Q?uprawnie=F1_-_co_robi=E6?=
Dnia Sat, 20 Oct 2007 10:23:21 +0200, Sławomir Żaboklicki napisał(a)
w:<news:ffcdva$9dq$1 atlantis.news.tpi.pl>:

Opinię upoważnionego organu już ma. W postaci dyplomu. Dyplom nosi cechy
decyzji administracyjnej.

A opiniami wizytatorów to sobie można najczęściej psią budę powycierać ;)

--
Quid leges sine moribus?


From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:fg0gq5$9e1$1 nemesis.news.tpi.pl...
> >
> > Na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski?
> Otóż znam następujący przypadek: uczeń podczas przerwy wyłamywał w toalecie
> wylewkę od kranu - ot tak sobie zmierzył się z wytrzymałością mosiądzu.
> Zauważył to nauczyciel i poprosił ucznia, aby udał się z nim do dyrektora na
> stosowną rozmowę na temat szanowania wspólnego mienia itp. Uczeń
> kategorycznie odmówił więc nauczyciel nieopatrznie chciał mu pomóc i lekko
> ująwszy ucznia pod rękę - zaczął prowadzić do dyrektora. Uczeń wszczął
> krzyk, jakby mu się działa wielka krzywda. Dla oglądających to wydarzenie
> wyglądało to tak, jakby rzeczywiście nauczyciel zrobił coś złego. Rodzice
> ucznia poskarżyli się w kuratorium - w rezultacie zrobiła się wielka afera
> (a więc sytuacja podobna, jak ponad rok temu w jednym z gimnazjów).
> Znam też podobne wydarzenie w szkole, gdy w podobnej systuacji zareagował
> woźny - zrobił to jednak chyba intelignetniej, bo uczeń nie podniósł
> wrzasku: woźny delikatnie acz stanowczo przytrzymał za rękę i nie czyniąc
> żadnego bólu - zaprowadził skutecznie wandala do dyrektora. Rodzice coś tam
> zdaje się protestowali, ale woźny wyłożył im to po swojemu. O dziwo -
> poskutkowało.

Ale to nie zmienia postaci rzeczy, że gdyby woźny w podobny sposób jak
nauczyciel próbował reagować, to rodzice też mogliby mieć uzasadnione pretensje.


From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów
> Tym bardziej. Z czego chcesz wywieść jego szczególne uprawnienia?
>
Z prostej logiki - jak się łobuz stawia, to go bierzemy za odzienie
wierzchnie i zdecydowanie oraz stanowczo przemieszczamy do gabinetu
dyrektora w celu odbycia rozmowy dyscyplinującej.
AC



From: "Adam" <acichow box43.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Szerr" <nie podam.pl> napisał w wiadomości
news:xrhuz2595qj7$.k3nwk0aapwmp.dlg 40tude.net...
> Dnia Thu, 25 Oct 2007 21:18:54 +0200, Adam napisał(a)
> w:<news:ffqq8v$3hc$1 atlantis.news.tpi.pl>:
>
>>> Nieprawda.
>> Na jakiej podstawie stawiasz tak kategoryczną tezę?
>
> Na podstawie ustawy z dnia 22 sierpnia 1997 r. o ochronie osób i mienia
>
> --
Słowa "ochroniarz" użyłem w potocznym brzmieniu - w rzeczywistości jest to
konserwator powierzchni płaskich płci męskiej, który pilnuje porządku na
przerwach.
AC



From: JMM <j_m_majer poczta.onet.pl>
Subject: Re: =?ISO-8859-2?Q?No,_nareszcie_wr=F3ci?=
Dnia Thu, 25 Oct 2007 19:53:37 +0200, "Jotte"
<tjp3 wirtualna.spam.wypad.polska> w wiadomości
<ffql6t$tfm$1 news.dialog.net.pl> napisał(a):

>No a co zrobić? Wątpliwe aby nauczyciele potrafili tak ruszyc do walki o
>swoje jak lekarze, pielęgniarki, górnicy.

Lekarze mają ten luksus, że zawsze mają jeszcze prywatną praktykę.
Pielęgniarki mają możliwość wyjechać za granicę i pracować w zawodzie.
Górnicy przyjadą i zrobią demolkę w centrum W-wy. A nauczyciel? Chyba
wszystkie dotychczasowe rządy postrzegają nauczycieli jako kogoś ala
"magister" z serialu o Kiepskich. Inteligencik wykształciuch, który
przeprasza, że żyje.

Jest jeszcze jedna sprawa, która odróżnia nas od lekarzy i
pielęgniarek. Jednym z koronnych ich argumentów jest czas pracy -
podnoszą argument, że pracują bardzo dużo. Jeśli chodzi o nas, to cały
czas pokutuje w społeczeństwie przekonanie, że pracujemy 18 godzin
tygodniowo i zarabiamy ponad 3000 zł/mies.


>Więc pozostaja takie drobne szarpaniny. A okazja wydawała się nadarzać, bo
>Giertych - choć młot okrutny - rozumiał z grubsza jak jest odbierany i jaką
>ma opinię, dla przypodobania się środowisku mógł coś u kaczorów dla
>nauczycieli uszarpać.

Na Giertycha nie było co liczyć, bo wbrew pozorom Giertych był bardzo
uległy wobec Kaczyńskich - przypomnij sobie, że przy okazji każdego
kolejnego kryzysu wywoływanego przez SO, Giertych powtarzał, że jego
zdaniem warunki umowy koalicyjnej nie są naruszane i wszystko jest
cacy (z wyłączeniem ostatniego kryzysu, gdy stało się jasne, że wybory
są nieuniknione i gdy próbował zbijać kapitał na potępianiu w czambuł
Kaczyńskiego). Przypomnij sobie też, że Giertych straszył, że poda się
do dymisji, jeśli nie będzie podwyżek dla nauczycieli na poziomie 7% i
co? Tylko straszył.


>Rzetelnie - to znaczy dla mnie: na poziomie adekwatnym do poziomu
>wynagrodzenia.

To rozumujemy w podobny sposób. Wypruwanie sobie żył w zamian za
uśmiech dyrektora to trochę mało. Uśmiechem się nie najesz.


>Ale rozumiem w czym rzecz - osobiście z racji wysokości dodatków za opiekę
>nad stażystami przestałem przyjmować funkcję opiekuna stażu.

Przez ciekawość - ile ten dodatek wynosił? U nas początkowo 20, potem
łaskawie podnieśli do całych 30 zł. Nakład pracy przy stażyście (na
kontraktowego) jest faktycznie spory, no chyba że ktoś zrobi z tego
absolutną fikcję i nie będzie nic robił.



>>Utrzymać się w dużym mieście z pensji
>> zasadniczej nauczyciela stażysty to sztuka.
>Z samej pensji?

W zeszłym roku pracował u nas młody matematyk, świeżo po studiach.
Rodziców miał w miarę zamożnych i zaraz po obronie sprezentowali mu
samochód. Facet po miesiącu pracy z żalem stwierdził, że nawet
dwumiesięczna pensja nie wystarczy mu na opłacenie ubezpieczenia za
samochód.


>IMO - mission impossible.

Chyba, że druga połowa jest lepiej sytuowana.


>Nawet jedząc psią paszę. (A da się zjeść, bo kiedyś przez pomyłkę wsunąłem
>kanapkę z żarciem dla dżamnika z puszki, bo odpadła nalepka. Myślałem, że to
>konserwa tyrolska, jeszcze sobie ogóreczka położyłem... i wcale nie byłem
>wtedy bardzo wcięty, dziwiło mnie tylko, że jakaś niesłona.)

LOL :D


>> Bardzo dużo zależy tu od dyrektora i jego podejścia do sprawy. W wielu
>> szkołach działa to na zasadach nieco socjalistycznych: jednakowo dla
>> wszystkich (np. u mnie w szkole).
>
>To wcale nie jest zła zasada. Parędziesiąt złotych w-te-czy-we-w-te na
>budżecie domowym wiele nie zaważy, ale te niewielkie kwoty potrafią bardzo
>antagonizować członków grona - znów ten lizus ma 12% a ja 5%; tym co się
>niżej kłaniają ta małpa zawsze daje więcej; itp.
>A że maksyma "dziel i rządź" nic nie straciła na aktualności nawet w takiej
>mikro skali, to dyrektorzyny najczęściej stosują...

U nas to całkiem nieźle działa. Grono jest w miarę zgrane, zgrzyty
owszem się trafiają (nigdy o pieniądze), ale nie ma tak, żeby ktoś
latał z donosami do starej, albo wypuszczał rodziców jedno na drugiego
czy nie daj boże dzieciaki.


>Tak pół-żartem, pół-serio: dodatek motywacyjny, jak sama nazwa wskazuje,
>powinien motywować - do lepszej pracy. To po co przyznawać go tym, co już i
>tak dobrze pracują? Przyznać go należy tym, co pracują przeciętnie lub
>słabo, aby ich - zgodnie ze znaczeniem nazwy - zmotywować. ;)

Z drugiej strony można też gorzko zażartować jak bardzo do pracy może
zmotywować te kilkadziesiąt złotych...

--
Z wyrazami szacunku
Jan M. Mayer <j_m_mayer (_a_) poczta.onet.pl>
Archiwum grupy pl.sci.historia (1996-2006):
http://horyzonty.org/psh/


Biżuteria ręcznie robiona


From: slamazarnik <niwwom onet.pl>
Subject: Re: dc. dokumentowania

> Slmazarnik rzeciwi=B6cie jest slamazarnik! W=B3asnie sardonicznie
> zapyta=B3am, czy drukowanie logo grupy dyskusyjnej to nie pojechanie po
> bandzie pisz=B1c ju=BF dosadnie!=20

ja raczej odebralem to jako kolejny glos "olaboga skonczyl sie czas=20
nicnierobienia, musze wymyslic "makulature do teczki"

> Slamazarnika prosz=EA o te konkretne
> przyk=B3ady.=20

jesli jestes dyrektorem (w co trudno mi jakos uwierzyc)
to wiedz ze NAJPIERW jestes nauczycielem a dopiero duuuzo pozniej=20
dyrektorem
wiec podaj po prostu konkretne przyklady zastosoan w pracy pedagogicznej=20
a potem na okrase dodaj cos z "dyrektorowania"

> A czy Ty nie robi=B3e=B6 awans na dyplom jako dyrektor?


w trakcie, i przez glowe mi nie przeszlo myslenie nad tym co to bedzie=20
jak przyjdzie oddac "teczke" - po prostu robie swoje i wiem ze to=20
wystarczy


From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Dyżury - ale nieco inaczej

Użytkownik "Szerr" <nie podam.pl> napisał w wiadomości
news:1v2swk5agazna$.e3mmjpxhj9ur.dlg 40tude.net...
> Dnia Wed, 31 Oct 2007 17:26:11 +0100, Romek Karuk napisał(a)
> w:<news:MPG.2192cb099be71169989a66 news.tpi.pl>:
>
> > a czy ktos przypadkiem zastanowil sie nad tym czy takie dyzury
> > uczniowskie sa legalne?
>
> Jeżeli ma to uzasadnienie wychowawcze, to są legalne.

A jakie wychowawcze uzasadnienie może mieć posadzenie ucznia "na bramce"?


From: Monroe <monroe wp.pl>
Subject: Zawarcie =?iso-8859-2?Q?ma=B3=BFe=F1stwa_jako_ucze=F1?= - pytanie
Jestem uczniem IV klasy technikum. Mam 19 lat. Chciałbym jeszcze w tym roku
szkolnym zawrzeć związek małżeński. Mam w związku z tym następujące
pytanie: czy muszę informować o tym władze szkolne?

--
Z pozdrowieniami


From: "Jakub Krzyśkowiak" <krzysztofjakub wp.pl>
Subject: Re: Kursy doskonalajace dla nauczycieli jęz. obcych
Dzięęęki !
Spróbuję ;-)



Użytkownik "miranka" <annaw404 megapolis.pl> napisał w wiadomości
news:fgfkti$q8c$1 inews.gazeta.pl...
>
> "Jakub Krzyśkowiak" <krzysztofjakub wp.pl> wrote in message
> news:fgf1c8$lm5$1 nemesis.news.tpi.pl...
>> Witam wszystkich,
>>
>> Gdzie można znaleźć informacje na temat kursów dla nauczycieli filologów,
> a
>> zwłaszcza dla romanistów i hispanistów?
>> Niestety nie mogę w swoim regionie (Łódź) znaleźć niczego dla tej branży.
>>
>> I jeszcze jedno pytanie odnośnie wydawnictw: jak można otrzymać materiały
>> promocyjne od wydawnictw np. oficyn wydawniczych zajmujacych sie nauka
> jęz.
>> obcych?
>
> Jedno z drugim jest ściśle powiązane. To wydawnictwa organizują szkolenia,
> warsztaty, prezentacje podręczników itp dla nauczycieli. Poszukaj w googlu
> wydawnictw, które Cię interesują i po prostu do nich napisz. Oczywiście,
> na
> adres w Polsce. Każde wydawnictwo ma inny system - na stronach jednych
> każą
> Ci przy logowaniu wybrać kraj i dalej już idziesz jak po sznurku, a w
> innych
> znajdziesz w googlu dopisek "Polska" i tam klikaj.
> Powodzenia,
> Anka
>



From: "locke" <peter.wiggin interia.pl>
Subject: Re: Sens dużyrów

Użytkownik "Adam" <acichow box43.pl> napisał w wiadomości
news:ffqq8v$3hc$1 atlantis.news.tpi.pl...
> >
> > Nieprawda.
> Na jakiej podstawie stawiasz tak kategoryczną tezę?

A na jakiej ty twierdzisz, że ochroniarz może stosować przymus bezpośredni wobec
uczniów?


WIFI - Warszawa, Ursynów


From: Tristan <niechce spamu.pl>
Subject: Re: To co idziemy =?ISO-8859-2?Q?g=B3osowa=E6?= na PIS ?
W odpowiedzi na pismo z czwartek, 25 października 2007 18:28
(autor JMM
publikowane na pl.soc.edukacja.szkola,
wasz znak: <3tg1i3h2jojak7q4bnnkvb8ldscek7ub2j 4ax.com>):

> Tak się trochę wtrącę. Jeśli chodzi o historię, to w programie studiów
> jest przedmiot pt. "Nauki pomocnicze historii XIX i XX wieku", za
> którą to sympatyczną nazwą kryje się... statystyka.

No tak, pewnie nie mieli co dać znajomemu profesorowi...

> Wbrew obiegowej
> opinii historyk (czyli było nie było humanista), musi umieć liczyć.

Na siebie? Bo przecie nie nie na poziomie szkoły wyższej
--
Tristan
Jeśli chcesz się dowiedzieć jak nieskutecznie a złośliwie spamować,
napisz tu: beata neobit.pl ola neobit.pl taniaksiazka.sklep.pl wp.pl
krzysztof.rosolek neostrada.pl


następna strona