From: Titus_Atomicus somewhere.in.the.world
Subject: 'Pigmalion' w Dzienniku
Witam,
Z 'Dziennikiem' sprzedawany jest 'Pigmalion' Showa. Tylko dlaczego tak
drogo? 22 zl za taka cienka ksiazeczke?...
Pozdr
TA


From: "Mr. Z" <i_love_nutellaWYTNIJTO onet.eu>
Subject: Re: Dobry kryminał?
>
> ostatnio czytuje sobię Agathe Christie, ale poczytałbym jakiś dobry
> kryminał, którego akcja dzieje się w 'naszych czasach'.
>
> Możecie jakiegoś dobrego autora polecić?


Ciekawe, że jakoś nikt nie polecił Roberta B. Parkera. No to ja polecę:
Cykle o Spencerze i o Sunny. Zabawne i inteligentne. I przede wsztstkim małe,
kameralne zbrodnie - żadnych super-zabójców, geniuszy-detektywów co to z
ziarnka piasku wywnioskują charakter winowajcy. Polecam z całego serca. (z
zastrzeżeniem że czytałem w oryginale, więc jakość tłumaczenia może zmienić
ocenę)

A poza tym Ruth Rendall. Nie wsztsko co pisze to w sensie ścisłym kryminały,
ale napisane świetnie.

Mr. Z

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


From: "Coinneach Odhar" <coinneach_odhar_fiosaiche maupa.wp.pl>
Subject: Re: Poszukiwania

Użytkownik "Hanna Burdon" napisał w wiadomości
news:ffkok2$mmf$1 news.onet.pl...

> Hi hi hi, ci uczniowie też jacyś oporni, z całej grupy tylko jednej
> Karolinie udało się zaspamować. :-)

A nie, Ania od alchemika to ta sama parafia :).



From: "Adas.Sz" <adas.sz gmail.com>
Subject: Re: S. King "RAGE"

schizoidalna:

> Je=B6li masz wydanie bachmanowskie-zebrane to tam w tym tomie jest o wiele
> lepsza historia - "Wielki marsz".

Ja jako wielki wyjadacz ksiazek Krola Wielki Marsz czytalem i
faktycznie jest swietna. z tym ze Rage bodbal mi sie tylo o ile wokolo
niego jest wielki zamet i tajemnica (ksiazka nie wydana w Polsce i nie
bedzie juz wdana nigdzie indziej na swiecie NIESTETY). A wielki mardz
zrobil na mnie kolosalne wrazenie jak uwazacie UWAGA BEDZIE
SPOILER!!!!!



..=2E...



jak uwazacie kim jest ta czarna postac? do ktorej Garraty biegnie?
IMHO to (oze to smieszne ale od poczatku kojazy mi sie z Randalem
Flaggiem. moze to smieszne ale on mi pasuje w to miejsce...



..=2E..





KONIEC SPOILERA!.

Paulus:
>To jeden z moich ulubionych tekstow Kinga. Rewelacyjna atmosfera. A za 3
>tygodnie ekranizacja wchodzi do kin, poki co nie naszych niestety.

tak za 3 tygodnie w kinch za dwa tygodnie w necie =3D]
znajac zycie u nas w Polscie tego filmu w kinach nie bedzie. tak samo
jak nie bedzie 1408 (niby mial miec premiere jakos na dniach, ale zas
przesunieta i tak juz od polowy wakacji ahh polska wiec zapewne 1408
wyjdzie tylko na dvd i nici z ogladania tego w kinie. a naprawde
warto!!!.

POZDRAWIAM ADAM SZ.


Biżuteria


From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: Koszty dostawy w Merlinie...
Stało się raz, że wiadomość <ffnbie$kcq$1 nemesis.news.tpi.pl> podsygnowana
"Bazyl" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności duszom:

> Spoko, Merlin stał się tak mało atrakcyjny cenowo (łącznie z
> promocjami), że od początku roku tam nie kupuję :)

Wyraźnie mają za dużo klientów i stosują systematyczną politykę wypłaszania.
Najpierw ten kataklizm, który sobie zrobili w stronę, teraz wypięcie się na
stałych i sporo wydających klientów. No cóż, czas sobie znaleźć nową
księgarnię...

--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.ewawnukowa.pl


From: "ISIA" <isia27 poczta.onet.pl>
Subject: Re: Koszty dostawy w Merlinie...
Użytkownik "Mordeczka" <mordotymoja amorki.pl> napisał w wiadomości
news:ffvglu$aa0$6 news.onet.pl...

> Moze maja je w oddzielnych magazynach. Zwykle sklep internetowy
> konstruuje si ejako kolejny/dodatkowy magazyn w programie magazynowym
> firmy...
>
> wiec jak cos jest "na polce" to nie jest w sprzedazy "on-line".
>
> Bo wyobraz sobie, ze na polce lezy jedna ksiazka, i jest rownoczesnie
> wystawiona on-line. Ty kupujesz on line. W miedzyczasie ktos wlasnie
> wzial ta ksiazke do koszyka w salonie i chodzi soibie miedzy polkami i
> przeglada inne ksiazki... I co?

I nic :-)
Nie wydaje mi sie to problemem specjalnie skomplikowanym informatycznie, a
zapewne rowniez i prawnie.
Wystarczy dac znacznik przy ksiazce czy jest od razu dostepna z centralnego
magazynu, czy moze zostac pobrana ze sklepu i dodac zapis w regulaminie, ze
ksiazke pobrana ze sklepu uwaza sie nie za sprzedana, tylko za zarezerwowana
do momentu potwierdzenia rezerwacji. Potwierdzenie rezerwacji zas nastepuje
gdy pracownik sklepu ksiazke z polki zdejmie i odlozy.
(wymyslenie tego rozwiazania zajelo mi 30 sekund, a dajcie mi tydzien...
;-) )

Pozdrawiam
ISIA



From: "Adas.Sz" <adas.sz gmail.com>
Subject: Re: Witam Serdecznie
A co do ulubionych ksiazek to 1. "Miasteczko Salem" 2. "Lsnienie" 3.
"Bastion"


From: "Tomasz Zaród" <tomek infowroclaw_antyspam_.pl>
Subject: Re: Jaka księgarnia netowa (j. angielski)?
Użytkownik "Rysiek G." <rysiekgwywaltowcholere o2.pl> napisał w wiadomości
news:fg71g6$qv2$1 inews.gazeta.pl...
> Witam.
>
> Czy możecie mi polecić sprawdzoną księgarnię internetową
> z dużym wyborem książek w języku angielskim? Zależy mi
> przede wszystkim na praktycznie niedostępnych w kraju
> książkach z dziedziny polityki amerykańskiej. Posiadam
> kartę kredytową, także sama płatność to mniejszy problem:
> ważniejsza jest wiarygodność i szybkość dostawy do
> naszego kraju nad Wisłą. Będę niezwykle zobowiązany
> za rady.
>
> Pozdr.
> R.

Zapraszam do naszego nowego sklepu, który ruszy dosłownie za parę dni.
www.krainaksiazek.pl

Jest tam ok. miliona książek, w większości anglojęzycznych. Stany magazynowe
aktualizujemy co 4 godziny, więc w zasadzie to co jest na stronie jest
dostępne i w Polsce jest po ok. 1,5-2 tyg.

Pozdrawiam
Tomasz Zaród
---
Księgarnia Internetowa www.ksiegarnia.com.pl
Kulturalnie o Wrocławiu www.infowroclaw.pl



From: edyta <hypatia179 interia.no.spam.pl>
Subject: Kacper Ryx
Witam
Ostatnio przeczytałam książkę pt "Kacper Ryx" Mariusza Wollnego i bardzo
mi się spodobała. Mimo tego, że nie jestem zwolennikiem kryminałów i
powieści łotrzykowskich, ta jest na prawdę wciągająca. Do tego
umiejętnie wpleciona w fabułę topografia starego Krakowa i Lublina.
Bardzo polecam tę pozycję.


Kosmetyki mineralne i zapachowe


From: "Bazyl" <bazyl3[CIACHO] go2.pl>
Subject: Re: Witam Serdecznie
Adas.Sz wrote:

> Witajcie Jestem Adam i jestem Miłośnikiem Książek (hehe prawie jak
> terapia zajęciowa =] )

Witam. Z tej strony zwykły czytacz. Nigdy nie musiałem sobie zaszywać...
zapisanych kartek, pod podszewkę kurtki. Niemniej jednak bywały u mnie i
syndromy odstawienia (vide czytanie naklejek na słoiczku musztardy), i
przesytu (tzw. wstręt do słowa pisanego), więc może kiedyś... na jednym
oddziale :D

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3CIACHO go2.pl ]
http://prk.artserwis.pl/przeczytane/Grupowicze/Bazyl.html
http://tinyurl.com/pfbmx


From: "Michal Radomil Wisniewski" <michio poczta.fm>
Subject: Re: Dumbledore

Użytkownik "Loki" <jakilcz poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:ffduau$hsf$1 news.onet.pl...
> http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/7053982.stm
>
> Ciekawe czy za jakis czas dowiemy sie jeszcze ze mial jakies skrzywienie
> pedofilskie.

Chyba ty.

m.


From: "Czajka " <alezaraz gazeta.SKASUJ-TO.pl>
Subject: [Konkurs] Zaskoczenie
Zaskoczenia

To nie do wiary. Ku swojemu własnemu zaskoczeniu ocknęłam się późno w nocy
otoczona fragmentami wyglądającymi na konkursowe. Wszystkie w dodatku były
nielegalne i w oczekiwaniu na konkurs właściwy i prawomocny.
Skoro jednak się pojawiły, postanowiłam ku uciesze jednych i umęczeniu
drugich wywiesić je na widok grupowy jako konkurs dziki.
Nie ma nagrody głównej, tylko satysfakcja i nagrody poboczne, a w dobrze
poinformowanym źródle zapewniono mnie, że za udział w konkursie w zasadzie
nie powinno być kary.

Przejrzałam fragmenty pod kątem łatwości, dla pewności przetestowałam je
wszystkie na sobie - są łatwe i w każdym jest haczyk. Nie, przepraszam, w
każdym jest kluczyk.
Regulamin zaskakująco jest bez zmian. Nie można ściągać z Internetu ani z
własnych półek, stosików książkowych i stołów i w żadnym wypadku nie można
jeść więcej niż dwa posiłki dziennie, ale to dotyczy tylko osób
odchudzających się.

Nie ma FUTa, bo w nielegalnych konkursach jest zabroniony.
Wszystkie odpowiedzi proszę wysyłać na adres:

czajkaczajkaWYTNIJTO tlen.pl

w jakiej Wam wygodnie formie. Numer fragmentu wyjątkowo jest punktowany, ale
tylko w klasyfikacji wstępnej, imię i nazwisko autora, jeżeli jest, to zawsze
za 1 pkt i tytuł książki, jeżeli jest, to zawsze za 1 pkt. Odpowiedź na
pytanie dodatkowe (tym razem pytania są jednoznaczne, przynajmniej w tej
chwili) zawsze za nie więcej niż 1 punkt. Wasze komentarze nie są punktowane,
ale zastrzegam sobie prawo do ich wykorzystania i upublicznienia anonimowego.
Jest 19 pytań, za każde trzy punkty, w sumie można zdobyć sporo punktów i
widać od razu, że kalkulator może nam się przydać.

Proszę bardzo uważać, żeby korespondencja była kierowana tylko do mnie, a nie
na grupę. Każdą otrzymaną odpowiedź będę potwierdzać.
Potwierdzeń należy się spodziewać w ciągu doby, brak potwierdzenia proszę
reklamować w sposób kulturalny.

Odpowiedzi teoretycznie można przesyłać do 12.11. 2007, czyli do
poniedziałku, do godziny 04:30, a praktycznie do ogłoszenia przeze mnie
odpowiedzi, czyli do 04.35



1.
- To nie do wiary - powiedział. - Jest to moja własna chatka i ja ją
zbudowałem, więc tylko wiatr musiał ją tutaj przywiać. Frunął z nią razem
ponad laskiem i w tym miejscu opuścił ja na ziemię. I właśnie tu sobie stoi
tak, jakby tu zawsze stała. I naprawdę w lepszym miejscu.

Jak miał na imię wiatr?

2.
Dlaczego zapalił wszystkie lampy na oddziale? Turkle odparł, że wcale nie
zapalił wszystkich; w sypialni i w toalecie są zgaszone. Oświadczyła, że to
wcale nie tłumaczy, dlaczego inne się palą; po co je włączył? Turkle nie
wiedział, co odpowiedzieć - w ciszy jaka zapadła, usłyszałem gdzieś w pobliżu
brzdęk podawanej butelki.
Dyżurna powtórzyła pytanie, a wtedy Turkle odparł, że sprzątał. Czemu więc,
skoro dbanie o czystość w toalecie należało do jego obowiązków, akurat tam
było ciemno?

Skąd mieli butelkę?

3.
Więc jestem panem? I mam taką żonę?
Śni mi się? Czy też śniło mi się wszystko
Dotąd? Nie, nie śpię: widzę, słyszę, mówię,
Wącham wonności, macam coś miękkiego.
A niech to licho - racja, jestem panem,
A nie Okpiszem, naprawiaczem garnków.
Dobra, sprowadzić mi tu moją panią.
I poproszę jeszcze raz: kufelek piwa!

Kto był jego żoną?

4.
- Żebym ja pana nie znał, tobym myślał, że pan robi zły interes; ale że ja
pana znam, więc ja sobie myślę, co pan robi... dziwny interes.

Jaki to był interes?

5.
Stałem w drzwiach, rzucając ten sam cień co zwykle, ale nie byłem w stanie
się odezwać. Bill spytał, czy wciąż tam jestem. Śmiał się, bo wiedział, że
tak.
Źle go usłyszałem. Musiałem źle usłyszeć. Ta myśl pozwoliła mi odzyskać glos.
- Powiedziałeś: czterdzieści tysięcy dolarów?
- Czterysta tysięcy - odrzekł. - Zgodnie z przepisami ruchu drogowego - to
znaczy kontraktem, który podpisałem - dwieście patyków trafia do
ciebie.Gratulacje, Steve.
Wciąż stałem w drzwiach, patrząc przez salon na naszą sypialnię i łóżeczko, w
którym sypiał Joe. Wynajmowaliśmy to mieszkanie za dziewięćdziesiąt dolarów
miesięcznie, a teraz ten człowiek, którego tylko raz spotkałem osobiście,
mówił mi, że właśnie wygrałem na loterii. Nogi ugięły się pode mną. Nie
upadłem, ale osunąłem się bezwładnie do pozycji siedzącej.
- Jesteś pewien? - spytałem Billa.
Odpowiedział, że tak. Poprosiłem, by powtórzył liczbę, bardzo wolno i
wyraźnie, abym upewnił się, czy dobrze go zrozumiałem. Oznajmił, iż rzeczona
liczba to czwórka, a po niej pięć zer.
- Potem przecinek i dwa kolejne zera - dodał.

Za co były te pieniądze?

6.
Pod drzewami się kładą, wyjmują zapasy,
Zaczną ucztę i placek pszeniczny podłożą
Pod potrawy, Jowisza wolę pełniąc bożą,
Owoce na nim kładą i Cecery plony.
Skoro wszystko spożyli, głód nieposkromiony
Przynaglił ich, iż śmiało rozpoczęli ręką
I zębem społem kruszyć ciasta tarczę cienką,
Nie folgując kanciastym ćwiartkom. - "Oho! Stoły
Zjadamy nawet!"

Co oznaczało zjadanie stołów?

7.
Zeskoczyła z konia. Z całą pewnością znalazła się w miejscu znanym z opisów,
ale coś się nie zgadzało. Powinno tu być pełno świateł, gwaru, krzątaniny, a
tymczasem miała wrażenie, że trafiła do ogromnego mauzoleum. (...)
Kruk przewrócił swymi niezależnie poruszanymi oczami.
- No więc gdzie są te wszystkie światła? - zapytał. - Gdzie gwar? Gdzie te
wesołe małe dranie w spiczastych kapeluszach, w zielonych i czerwonych
ubrankach? Powinni tu niezbyt przekonująco, ale rytmicznie stukać młotkami w
drewniane zabawki.

Z czego było zbudowane mauzoleum?

8.
Naraz ojciec zatrzymywał nas i pytał matki: "Gdzie jesteśmy?" Wyczerpana
wędrówką, ale dumna z niego, wyznawała mu tkliwie, że nie ma pojęcia.
Wzruszał ramionami i śmiał się. Wówczas, tak jakby wydobył z kieszeni wraz z
kluczem tylną furtkę ogrodu, pokazywał ją nam, stojącą przed nami; rzekłbyś:
przybyła wraz z rogiem ulicy Św. Ducha, aby nas oczekiwać na końcu tych
nieznanych dróg. Matka powiadała z podziwem: "Ty jesteś nadzwyczajny!" I
począwszy od tej chwili nie potrzebowałem już robić ani kroku, ziemia szła za
mnie w tym ogrodzie, gdzie od tak dawna moim czynnościom przestała
towarzyszyć świadoma uwaga: przyzwyczajenie brało mnie w swoje ramiona i
niosło mnie jak małe dziecko do łóżka.

Kiedy zaczynała się sobota?

9.
Wiodła ją ciekawość. Pragnęła pierwsza zobaczyć, jak też wygląda Dom Ludowy w
nowej szacie. Okrążywszy las świerków, ujrzała go wreszcie. Lecz widok ten
wywarł na niej nieoczekiwane wrażenie. Rzuciła lejce, wzniosła ręce do góry i
zawołała: "Boże miłościwy!" Patrzała, nie wierząc własnym oczom, aż wreszcie
wybuchnęła śmiechem.
- Nie mogło się obejść bez pomyłki. Nie mogło.

Co konkretnie zrobiło na niej takie wrażenie?

10.
Niestety zgubiłem też prawo jazdy. Jestem przekonany, że to nic takiego.
Sprawa ma związek z przemysłem samochodowym, nasza przyszłość to Ford,
jesteśmy krajem autostrad. Telefonuję do Automobile Club, gdzie oznajmiają,
że wystarczy, bym podał numer zagubionego dokumentu.
Spostrzegam, że nigdzie nie jest zapisany poza oczywiście samym prawem jazdy,
i próbuję dowiedzieć się, czy nie mogliby zajrzeć do kartoteki pod moje
nazwisko i znaleźć ten numer. Wygląda jednak, że nie da się tego zrobić. (...)
Sekretarka jest bardzo miła, lecz może zrobić bardzo mało. Zapoznaje mnie z
paroma sztuczkami, namawia, żebym poszukał starego pokwitowania firmy AVIS,
wynajmującej samochody, gdyż wypisano na nim przez kalkę numer prawa jazdy;
dzięki jej pomocy mogę uporać się w ciągu jednego dnia z czynnościami
wstępnymi, teraz więc kieruje mnie tam, dokąd należy się udać, to znaczy do
odpowiedniego wydziału prefektury, ogromnego holu, gdzie tłoczy się
zdesperowany i cuchnący tłum, przypomina dworzec w New Dehli z filmu o buncie
sipajów; petenci, opowiadający sobie historie, od których włos się jeży
("jestem tu od czasów wojny w Libii:), obozują z termosami i kanapkami, a
kiedy przychodzi ich kolej, okienko się zamyka - co zdarzyło się właśnie mnie.

Jakie prawo jazdy jest łatwiej uzyskać?

11.
- Co go może najgorszego spotkać, to waćpanów kompania!
Tu oczy dziewczyny poczęły ciskać błyskawice i podniósłszy głowę postąpiła
kilka kroków ku zabijakom, a oni cofali się przed nią w zdumieniu.
- Zdrajcy! - rzekła - wy to go jak złe duchy do grzechu kusicie, wy go
namawiacie! Ale znam już was, waszą rozpustę, wasze bezecne uczynki. Prawo
was ściga, ludzie się od was odwracają, a ohyda na kogo pada? - na niego -
przez was, banitów i infamisów!

Co im kazała zrobić?

12.
- Jest u nas - powiedziała matka P.
- Na prywacie? Mówiła, że idzie na prywat.
- Nie. Jest ich tylko czworo i robią dżem.
- Na litość boską. Jeszcze pani zrujnują kuchnię.
- W pokoju.
- Jak to?
- No tak.
- A z czego?
- Jak to z czego?
- O tej porze roku nie ma z czego robić.
- Dla nich nie ma pór roku - powiedziała matka P. tajemniczo.

Z czego robili dżem?

13.
I nagle usłyszał wśród listowia śpiew. Spodziewał się potężnego, podobnego do
trombit głosu. A śpiew był delikatny, dziewczęcy.
Koreda ściszył granie, skrzypeczki zaś wysłuchały jego prośby. Śpiew
przybliżał się do chłopaka. Zadarł głowę, ale nikogo nie zauważył.

Kto śpiewał?

14.
Przeczytałam już "Ivanhoe" i "Jeźdźca bez głowy". Tata myślał, że mi starczy
na całe wakacje, ale nie starczyło. Nudzę się okropnie. Teraz czytam książkę
pana kierownika, jest ona o pewnym krulewiczu, który nazywa się Myszkin, a
książka ma w tytule brzydkie słowo. Ta książka jest nudna, więc dużo
opószczam. Najbardziej mi się podobało, jak pewna dama wrzuciła do ognia sto
tysięcy rubli. Rubel jest to jednostka monetarna w bratnim kraju naszych
najlepszych przyjaciuł. Wiem to na pewno, bo spytałam taty, co to jest rubel,
i tata mi powiedział, co to jest rubel.

Kto był autorem listu?

15.
Było to więc typowe niedzielne śniadanie w pierwszy weekend po wypłacie.
Przynajmniej jedna trzecia kompanii była nieobecna w koszarach. Inna trzecia
jej część jeszcze spała. Jednakże ostatnia trzecia część nadrabiała z
nawiązką nieobecność tamtych hałaśliwością pijackiego śmiechu i dowcipów,
brzękiem sztućców i ćwierćkwartowych butelek z mlekiem.
W. właśnie szedł dobrać sobie repetę naleśników i jajek, z owym żarłocznym
apetytem, który miał zawsze po pijaństwie, kiedy eksplozja wstrząsnęła
podłogą i zabrzękła kubkami na stole, a potem potoczyła się przez dziedziniec
niby potężna fala na morzu w czasie burzy.

Co się stało?

16.
Wyszliśmy na górę i na zewnątrz. Kiedy zamknął drzwi i włożył klucz pod
doniczkę, wydawało się, że piwnica w ogóle nie istnieje. To były dwa światy.
I tak już zostało. Czasami budziłem się i to wszystko wydawało się snem,
dopóki znowu nie zszedłem na dół. Agent spojrzał na zegarek.
- Jestem zainteresowany - powiedziałem. - Bardzo zainteresowany. - Byłem tak
zdenerwowany, że spojrzał na mnie zdumiony, a ja powiedziałem: - Zdaje mi
się, że kupię. - Tak po prostu. Mnie samego to zaskoczyło, ponieważ przedtem
zawsze chciałem coś współczesnego, co nazywają nowoczesnym. Nie starą ruderę
na odludziu.
Agent stał osłupiały, zaskoczony tym, że chciałem kupić, a pewnie i tym, że w
ogóle miałem pieniądze, bo wszyscy tak przeważnie reagowali.

Jaki powód kupna domu podał agentowi?

17.
Miał na sobie wściekle kolorową czapkę, rękawiczki, trykotowe spodenki i buty
o wygiętych do góry noskach. Jedną ręką trzymał lekki jak piórko rower, w
drugiej miał szarą plastikową butelkę, z której właśnie popijał. Prawie go
nie poznała. Spostrzegłszy ją przestał pić i wpatrywał się osłupiałym
wzrokiem. - Tak chcesz jechać?
Wskazał na jej krótką, spraną czerwoną spódniczkę.
Uśmiechnęła się niepewnie. Nie wiedziała, co odpowiedzieć. Było już całkiem
jasne, że przez jazdę na rowerze rozumiała co innego niż on. Kręcił głową,
mruczał coś o programie wycieczki i czasie w jakim zamierza przejechać
pierwszy etap, potem wsiadł na rower i popędził przed siebie. Bardzo szybko
straciła go z oczu.

Z kim się zaprzyjaźniła na tej wycieczce?

18.
W wagonie (nie ma w nim ławek) służący mości swemu panu posłanie, po czym
znika bez słowa, jakby rozpłynął się w powietrzu. Mnie, wychowanemu w duchu
braterstwa i równości ludzi, ta sytuacja, w której ktoś idzie z pustymi
rękoma, a ktoś inny niesie za nim materac, walizki i kosz z jedzeniem,
wydawała się niezwykle gorsząca, zasługująca na protest i bunt. Szybko jednak
zapomniałem o tym, bo kiedy wszedłem do wagonu, z różnych stron odezwały się
głosy wyraźnie zaskoczonych ludzi:
- Where is your bed?
Było mi naprawdę głupio, że nie miałem ze sobą nic prócz podręcznej torby,
ale skąd mogłem wiedzieć, że prócz ważnego biletu powinienem mieć także i
materac? Zresztą nawet gdybym wiedział i kupił materac, to nie mogłem go
nieść sam, do tego musiałbym mieć służącego. A co potem zrobić ze służącym? I
co zrobić z materacem?

W jakim to się działo kraju?

19.
Któregoś dnia przyjechało na motocyklu z namiotem i z wędką. Byliśmy
oczywiście przekonani, że jutro skoro świt wybierze się na ryby, ale okazało
się, że z namiotu zrobiło sobie hamak, który zawiesiło nad kuchnią, i za
pomocą wędki wyławia z zupy marchewkę, a motocykl przerobiło na telewizor.
Jak to zrobiło, żeby z motocykla był telewizor, nie mam pojęcia, ale był, i
nawet z kolorowym programem.
Wspomniałem już o tym, że Zwierzątko fałszuje wszystkie piosenki i zawsze,
kiedy śpiewa, dba o to, żeby nas zaskoczyć. Zaczyna na przykład: Zielony
mosteczek ugina się - każdy wie, że dalej powinno być: trawka na nim rośnie,
niesie Kasię - ale nie! Ono musi oczywiście zaśpiewać: ... baloniku mój
malutki, rośnij duży okrąglutki... albo: a ja jestem konwalijka, jak długa
moja szyjka, za mną kwiatki, za mną, hej!... i dokończyć: ...szare bure
obydwa!

Czego nienawidzi Zwierzątko?


Powodzenia!

Pozdrawiam
Czajka :)


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/


From: "Yola" <azzazzellice poczta.fm>
Subject: Re: [Przeczytane] "Magnetyzer" Konrad T. Lewandowski
Stało się raz, że wiadomość <ff1v54$aq6$1 atlantis.news.tpi.pl> podsygnowana
"Bazyl" przyniosła nieco światła naszym pogrążonym w ciemności duszom:

> Podsumowując. Troszkę to jednak nudnawe, tym bardziej, że pomysł mi
> znany. Co prawda w "Nocnych dreszczach" Koontz'a psychomanipulacja,
> wspomagana była zastrzykiem z serum, ale jednak... Zresztą też mnie
> znudziło :D

Weź, bo przyjdzie autor i Ci wytłumaczy, czemuś głupi... ;-)

(tfu tfu, odpukać, na psa urok, etc.)

--
-Yola-
There's no such thing as an obscure reference when geeks are involved. (UF)
LOTD: http://www.krzysztof-rutkowski.art.pl


From: BBjk <bajarka qgazeta.pl>
Subject: Re: Kim jest North Howard?
Michal Jankowski pisze:

> To jest dosłowny cytat?

Nie pomnę, czy całkiem dosłowny, czy trochę sama zamotałam, nawet nie
pomnę, czy na 100% z okładki, w każdym razie też zastanawiałam się, czy
to jedna, czy dwie osoby. Książkę czytałam wieki temu, podobała mi się,
a jakoś niedawno w Trójce wspominali o niej, więc przypomniałam sobie,
ze wciąż nie wiem, kim jest ten Mickiewicz Adam.

> Bełkotliwy (sugeruje, że jest dwóch autorów o
> tym nazwisku) i z błędem, bo powinno być Howard North, a nie
> Mickiewicz Adam. 8-)

Fakt.
--
B.


Kosmetyki - mleczka, szampony, środki przeciw cellulitowi


From: "Darek" <d.taramas onet.eu>
Subject: Doradzcie mi - jakie albumy o Polsce / ang.
potrzebuje na prezent dla Amerykanina, ktory przez lata 70.-te przebywal w
Polsce
zwiedzil praktycznie cala Polske i ma mase wspomnien z tym zwiazanych
chcialbym pokazac mu roznice jakie zaszly u nas od tego czasu - czyli Polska
tamta i dzisiejsza
album w jez. ang., bogato ilustrowany
moze tez i drugi album - cos w rodzaju historia Polski, najwieksze zabytki -
w: W-wa, Krakow, Gdansk, Poznan itd.

cena nie gra wiekszej roli...

pozdrawiam, Darek



From: "Adas.Sz" <adas.sz gmail.com>
Subject: S. King "RAGE"
Witajcie,
Wlasnie przeczytalem wspaniala ksiazke Stepeh'a King'a.
Ta ksiazka to RAGE aka Gniew (polski tytul - lecz niestety nigdy nie
wydana w Polsce).
Afera w okol ksiazki byla swojego czasu bardzo glosna. King na wlasny
koszt wycofal ksiazke ze sprzedazy zaraz po tym jak gdzies w stanach
chlopak postanowil zabawic sie w glownego bohatera ksiazki, mlody
amerykanin robi wszystko tak jak jest to opisane w ksiazce Kinga, a w
pokoju chlopaka policja znajduje wlasnie te ksiazke. Wtedy Kinga
mowi : BASTA! i ksiazka znika z polek sklepowych a szkoda bo warto
przeczytac.

Powiesc opowiada o zbuntowanym, niezrownowazonym psychicznie
nastolatku, Charlesie Deckerze, ktory w trakcie zajec z algebry
strzalem z pistoletu w glowe zabija nauczycielke. Nastepnie
przetrzymuje klase jako zakladnikow, przeprowadzajac z nimi swoista
lekcje zycia, lekcje ktora nauczy ich wiecej niz wszystkie inne
lekcje. Relacjonujac swoje najbardziej traumatyczne, najintymniejsze
doswiadczenia, zdobywa zaufanie wiekszo=B6ci i =B3amie w nich narzucone
przez spoleczenstwo i wychowanie bariery. Uczniowie otwieraja sie,
zwierzajac z duszonych w sobie przezyc, opowiadaja o kompleksach,
wyrzucaja innym, co o nich naprawda mysla. Przechodza swoiste
katharsis.

Ksiazke czyta sie bardzo przyjemnie (chociaz opowada o strasznych
rzeczach). Opowiesc ta jest jedna z pierwszych pisanych przez "Krola",
wiec naszczescie nie jest naznaczona fermentem zastoju tworczosci i
powtarzalnosci pisarskich. Ktos kiedys powiedzial ze King napisal juz
o wszystkim o czym sie dalo napisac.
Niestey uwazam tak samo, Kr=F3l zaczyna sie powtazac (np. Bastion -
Komorka) ale to juz temat na inna dyskusje.

Bardzo polecam.

Pozdrawiam
Adas.Sz


From: "Bazyl" <bazyl3[CIACHO] go2.pl>
Subject: [Przeczytane] "Zwał" S. Shuty
Pamiętniczek pracownika Hamburger Banku jest dla mnie ciężki do ocenienia. Z
jednej strony przejaskrawiona, acz naturalistyczna wizja pracy w korporacji,
w której tytułowy bohater - Mirek, jest najdrobniejszym z drobnych trybików.
Z drugiej, tak modne teraz (vide choćby D. Masłowska) ućpane ciągi myślowe,
których nijak strawić nie mogę. Z jednej książka wywołująca złośliwy rechot
z Basi (bo większość jednak jakąś taką Basię zna) i aktywująca w nas, staro-
i nowopolskie narzekactwo i krytykowanie wszystkiego i wszystkich, a z
drugiej przyczynek do zastanowienia się na jakiej pozycji w tzw. McŚwiecie
jesteśmy my sami. Tych co mają, czy tych co są.
Ciekawe to, z ironią i dystansem opisane. Niestety nie aż tak dobre jak się
spodziewałem, acz w moich oczach, lepsze od pisania pani Doroty.

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3[CIACHO] go2.pl ]
17. I Panu mowę odjęło.


From: "Adas.Sz" <adas.sz gmail.com>
Subject: Re: Alchemik
Zgadzam sie ksiazka naprawde wspaniala. Taka powiedzialbym, ze wercz
zyciowa. Historia mlodego chlopca opowiedziana w bardzo ciekawy
sposob. Coelho opowiada o jego poszukiwaniach szczescia i swojego
miejsca w =B6wiece.
Naprawde Gor=B1co POLECAM


From: Titus_Atomicus somewhere.in.the.world
Subject: Re: 'Pigmalion' w Dzienniku
In article <1193475373.154298.274030 o80g2000hse.googlegroups.com>,
"Adas.Sz" <adas.sz gmail.com> wrote:

> Ksi ki w dzisiejszych czasach powinny kosztowa znacznie mniej, bo
> kosztuj naprawd wielk kas . We my tak ksi k np. jak "Rok
> Wilko aka" S. Kinga. p aci 29 z za ksi k o grubo ci oko o 140
> stron? Przegi cie!

Chyba masz cos z klawiatura nie tak. Pomysl o serwisie.

TA


Promocja serwerów wirtualnych


From: "Bazyl" <bazyl3[CIACHO] go2.pl>
Subject: Re: [Przeczytane] "Bombel" M. Nahacz
woy wrote:

> To jest zawsze duża sztuka i trochę taki test na talent pisarski i
> dojrzałość autora. Sposoby myślenia, umiejętności analizy, no i przede
> wszystkim bagaż doświadczeń życiowych rozwija się w człowieku z
> wiekiem i czasem jest trudny do ogarnięcia i odtworzenia przez
> pisarza młodszego od swego bohatera, a już zwłaszcza z innej
> generacji pokoleniowej. Niejeden się na tym potknął.

W "Bomblu" nie jest tragicznie i autor dość dobrze się "wczuł", ale od czasu
do czasu, miałem wrażenie, że ktoś przeciągnął paznokciami po tablicy.

--
Pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3[CIACHO] go2.pl ]
17. I Panu mowę odjęło.


From: "Adas.Sz" <adas.sz gmail.com>
Subject: Witam Serdecznie
Witajcie Wszyscy,
Jestem tu nowy wi=EAc mo=BFe napisze par=EA s=B3=F3w.

Witajcie Jestem Adam i jestem Mi=B3o=B6nikiem Ksi=B1=BFek (hehe prawie jak
terapia zaj=EAciowa =3D] )

Moje =BFycie w skr=F3cie przedstawia si=EA tak:

Ma za sob=B1 80 zmian p=F3r roku,
pope=B3ni=B3 486 milion=F3w b=B3=EAd=F3w,
przegapi=B3 250 =BFyciowych szans,
dokona=B3 oko=B3o 46 w=B3a=B6ciwych wybor=F3w.
Jego =BFyciowym celem jest: ...
odkrycie celu jego =BFycia.
NIE LUBI M=D3WI=C6 O SOBIE ...
W TRZECIEJ OSOBIE!!

Mam nadziej=EA, =BFe si=EA jako=B6 zaaklimatyzuje =3D]

Pozdrawiam Adam


następna strona